ogloszenia motoryzacyjne |Mistrzostwa europy |związek
„Bank Polski.
innych, trzeba przygotować środki umożliwiające w razie konieczności szybkie spalenie papierów.
W godzinach przedwieczornych przyszedł do mnie generał Fabrycy z prośbą o zezwolenie odjazdu na tyły. Oświadczył, iż czuje się chory do tego stopnia, że nie jest w stanie pełnić nadal swych obowiązków. Generał w rzeczy samej wyglądał nieszczególnie. Dwanaście dni kampanii, przebytych w tak trudnych warunkach, mogło nadszarpnąć każdy, nawet bardzo odporny organizm; ponadto generał był wstrząśnięty tragiczną wieścią o śmierci swej jedynej córki, zabitej jakoby przez bombę niemiecką. (Na szczęście wiadomość ta okazała się później nieprawdziwa). Znając dowódcę armii „Karpaty" od lat trzydziestu, zdawałem sobie sprawę, że bez skrajnej konieczności nie wystąpiłby on w sytuacji ówczesnej z taką prośbą. Na razie jednak musiałem odłożyć odpowiedź w tej sprawie do czasu powzięcia zasadniczych decyzji, z którymi nie można już było zwlekać, nawet mimo braku dyrektyw i rozkazów Naczelnego Wodza.
Około godziny ósmej wieczorem nadszedł pierwszy meldunek od generała Szyllinga, przesłany przez motocyklistę. Meldunek był spisany odręcznie na paru małych kartkach papieru. Forma ta już sama przez się stanowiła wymowną ilustrację poglądów dowódcy armii na położenie. Najwidoczniej brał on pod uwagę konieczność szybkiego zniszczenia meldunku w razie spotkania się gońca z Niemcami. Generał Szylling meldował w sposób krótki i treściwy o organizacyjnej i operacyjnej sytuacji armii pod koniec dnia 11 września, jednak bez bliższych danych o przeciwniku. Straty armii były określone ogólnie na 60 procent stanów liczebnych. Armia przekroczyła Wisłę; na przeprawach pozostały jedynie straże tylne. Gros piechoty ugrupowało się w rejonie Janowa Lubelskiego i na zachód od Biłgoraja. Kawaleria wycofana była ku tyłowi. Dowódca armii przenosił się do Zamościa; łączności z sąsiadami nie posiadał.“(1)
laser Kraków |Pozycjonowanie stron |kredyt na dowód
Bank Polski-innych trzeba
„Bank Polski.
innych, trzeba przygotować środki umożliwiające w razie konieczności szybkie spalenie papierów.
W godzinach przedwieczornych przyszedł do mnie generał Fabrycy z prośbą o zezwolenie odjazdu na tyły. Oświadczył, iż czuje się chory do tego stopnia, że nie jest w stanie pełnić nadal swych obowiązków. Generał w rzeczy samej wyglądał nieszczególnie. Dwanaście dni kampanii, przebytych w tak trudnych warunkach, mogło nadszarpnąć każdy, nawet bardzo odporny organizm; ponadto generał był wstrząśnięty tragiczną wieścią o śmierci swej jedynej córki, zabitej jakoby przez bombę niemiecką. (Na szczęście wiadomość ta okazała się później nieprawdziwa). Znając dowódcę armii „Karpaty" od lat trzydziestu, zdawałem sobie sprawę, że bez skrajnej konieczności nie wystąpiłby on w sytuacji ówczesnej z taką prośbą. Na razie jednak musiałem odłożyć odpowiedź w tej sprawie do czasu powzięcia zasadniczych decyzji, z którymi nie można już było zwlekać, nawet mimo braku dyrektyw i rozkazów Naczelnego Wodza.
Około godziny ósmej wieczorem nadszedł pierwszy meldunek od generała Szyllinga, przesłany przez motocyklistę. Meldunek był spisany odręcznie na paru małych kartkach papieru. Forma ta już sama przez się stanowiła wymowną ilustrację poglądów dowódcy armii na położenie. Najwidoczniej brał on pod uwagę konieczność szybkiego zniszczenia meldunku w razie spotkania się gońca z Niemcami. Generał Szylling meldował w sposób krótki i treściwy o organizacyjnej i operacyjnej sytuacji armii pod koniec dnia 11 września, jednak bez bliższych danych o przeciwniku. Straty armii były określone ogólnie na 60 procent stanów liczebnych. Armia przekroczyła Wisłę; na przeprawach pozostały jedynie straże tylne. Gros piechoty ugrupowało się w rejonie Janowa Lubelskiego i na zachód od Biłgoraja. Kawaleria wycofana była ku tyłowi. Dowódca armii przenosił się do Zamościa; łączności z sąsiadami nie posiadał.“(1)
laser Kraków |Pozycjonowanie stron |kredyt na dowód